• pl
  • en
  • ch
Cudownie rosyjskie Szalone Dni Muzyki

Cudownie rosyjsko wybrzmiała tegoroczna trzecia już polska edycja Szalonych Dni Muzyki (La Folle Tournee).

Na czterech scenach (Czechowa, Dostojewskiego, Puszkina i Tołstoja) i w jednym namiocie (Gogol) usłyszeć można było dzieła Czajkowskiego, Rachmaninova, Strawińskiego, Prokofiewa czy Szostakowicza. Na czas festiwalu wyniosły i dumny gmach Teatru Wielkiego zamienił się w przyjazny imprezowy loft. Bilety kosztowały 5, 7 i 10 złotych a wstęp do namiotu był całkowicie bezpłatny. Publiczność wręcz oblegała poszczególne występy, jak chociażby rewelacyjny koncert akordeonowego Motion Trio w sali Tołstoja. Muzyka klasyczna została podczas festiwalu potraktowana po macoszemu, w tak przystępny sposób, że nawet niemowlaki mogły odnaleźć tu coś dla siebie (cykl "Smykofonia").

Dla mnie spośród 950 artystów z całego świata występujących podczas Szalonych Dni Muzyki absolutną sensacją okazała się być rosyjska orkiestra rogów pod dyrekcją Siergieja Polaniczko, młodzi muzycy z orkiestry Sinfonia Juventus oraz wspomniane Motion Trio w składzie Janusz Wojtarowicz, paweł Baranek i Marcin Gałażyn wykonujące w dużej mierze utwory swojego ulubionego Prokofiewa ("Walc kopciuszka", "Diaboliczne sugestie", Capuletti i Montecchi"). Zadzior, rozpasana energia i piękne włosy jednego z akordeonistów to znaki rozpoznawcze Motion trio. Znaki, które zamieniłykoncert muzyki klasycznej w niemal rockowe show.

Pierwszy raz byłam gościem takiego wydarzenia i przyznam, że jestem oszołomiona jego bogactwem, różnorodnością, przystępnością, ogromem. Jedynym mankamentem były wprowadzające w błąd drogowskazy, które sprawiały że gubiłam się pomiędzy poszczególnymi scenami ale naszczęście miłe panie z obsługi umiały konkretnie i rzeczowo udzielać informacji i wskazywać drogę do właściwych sal.

Trzymam kciuki za koleją edycję tego przełamującego konwenanse i klasyczne myślenie o muzyce klasycznej festiwalu!

Tekst i foto: Ewa Kuba.