MotionTrio

BRAHMS and LISZT and ...

Motion Trio przed Millerem - Aktualności - MotionTrio

Motion Trio przed Millerem

Nie ułatwił im Krzysztof Materna, nie ułatwił; właściwie to utrudnił nawet. Ale, wykluczyć nie można, że specjalnie tak, nobilitująco dla nich, program ustawił, wierząc, że dadzą sobie radę. Oto mieli grać po Marcusie Millerze, basiście samego Milesa Davisa, realizatorze słynnego albumu trębacza "Tutu", ale też kompozytorze - by tylko nagraną przez obu muzykę do filmu "Siesta" przywołać. Z kim jeszcze Miller nie grał, komu nie partnerował... I nie dość, że grali po nim, to dodatkowo on zamknął swój set przebojem Beatlesów "Come Together". A oni ściśle za nim; wszak po to Materna chciał mieć trzy sceny, by muzyka płynęła nieprzerwanie.

A propos Davisa; Marcus Miller opowiedział Krzysztofowi Maternie, jak to grając u Milesa, a miał ledwo skończone 20 lat, nagle w czasie koncertu nie dosłyszał, co genialny trębacz szepnął mu do ucha. Pewnie jakąś ważną uwagę na temat gry chciał mi przekazać, trapił się basista, który wiedział już, że Miles milczkiem jest - skoro więc przemówił... Zatem, jak tylko trębacz dograł swe solo, Miller zbliżył się doń z trwożnym pytaniem w oczach i usłyszał: "Kupiłem żonie buty". A teraz oni trwożnie czekali aż 51-letni Miller skończy wygrywać mięsistym basem znane frazy przeboju Lennona/McCartneya... Stali, spietrani nielicho, choć nie z jednego już wyjścia na muzyczną scenę jakże zwycięsko wyszli. I wtedy "Rudy", bo "Rudego" dobry humor nigdy nie opuszcza, swoim radosnym głosem rzucił: "Jasiu, spoko, on już schodzi z rynku, on już najlepsze lata ma za sobą...". Pierwszego basistę świata tak potraktował.

No i zagrali. Pulsującą "Karuzelę" Wojtarowicza, potem "Preludium e-moll" ze swej rewelacyjnej płyty Chopinowskiej, i, powróciwszy do własnych kompozycji z albumu "Metropolis", "Sunrise Dance" - z orientalnymi zaśpiewami, płynącymi z trzech akordeonów, do których już w dziele Chopina dołączył pianista Leszek Możdżer. I to był kolejny sukces krakowskiego Motion Trio. Ciekawe, co myślał sobie, grający po Motion Trio, słynny gitarzysta John Scofield? I czy ma pośród towarzyszących mu dwóch muzyków kogoś o zdolnościach "Rudego"?

A potem, już w ramach finałów, Janusz Wojtarowicz, Marcin Gałażyn ("Rudy") oraz Paweł Baranek raz jeszcze wystąpili, tym razem z istniejącą od 12 lat znakomitą orkiestrą kameralną AUKSO, prowadzoną przez Marka Mosia. Wykonali wspólnie "Orawę" Kilara i był to bodaj jedyny utwór podczas tego trzygodzinnego koncertu, podczas którego słychać było absolutną ciszę. Nawet skupione koło nas na piciu piwa grono się zasłuchało.

Szalony miał pomysł Krzysztof Materna. Zaprosić na koncert plenerowy tylu muzyków, takie gwiazdy - (Miller, Scofield, Naná Vasconcelos, Charles Fox). Pomysł szalony i nie tani. Wszak wstęp na sobotni wieczór "Przestrzeń wolności: widowisko jazzowe Możdżer+" był wolny. Oczywiście, można się zastanawiać, czy gdański Targ Węglowy był miejscem najlepszym, czy nie dogodniejsza byłaby jakaś większa przestrzeń postindustrialna na terenie stoczni (wszak koncert był częścią festiwalu Solidarity of Arts 2010), niemniej taka dawka muzyki z pogranicza jazzu i klasyki ("Hommage a Chopin" Foxa) dowiodła, i to był jeden z celów Materny, że z taką muzyką można wychodzić w plener, że ludzie chcą jej słuchać. I pewnie słuchaliby intensywniej, gdyby nie całkowite ignorowanie jej przez stacje radiowe, przez telewizje. Jest czymś haniebnym, a niestety już powszednim, że relacja z takiego koncertu nie znalazła się na antenie telewizji tzw. publicznej. Pokazał gdański koncert na żywo Canal+. (Są też nagrania z koncertu na YouTube - polecam!).

Ma rację Krzysztof Materna; nie musimy wyłącznie oglądać głupoty, są w całej Polsce ludzie wrażliwi i rozumni, którzy przychodzą na takie koncerty. Czy kiedyś znowu dostrzeże ich TVP?

Wacław Krupiński: KULTURAŁKI

 

28.08.2010

Instytut sztuki
projekt: Joanna Styrylska, wykonanie: maszyna.pl