MotionTrio

BRAHMS and LISZT and ...

Akordeon daje wolność "Życie Warszawy" - Aktualności - MotionTrio

Akordeon daje wolność "Życie Warszawy"

Na koncertach w Tokio gracie głównie kompozycje Fryderyka Chopina. Japończycy cenią muzykę polskiego artysty?

Janusz Wojtarowicz: Jest ogromnie popularny w tym kraju. Motion Trio jako pierwszy zespół odważył się zaprezentować jego dzieła na akordeonie. Naszą przygodę z Chopinem rozpoczęliśmy na francuskim festiwalu La Folle Journee. Organizatorzy imprezy wydali album z rejestracją koncertu z Nantes, na którym wykonywaliśmy jego utwory. Próbujemy w intymny, ale nieckliwy sposób interpretować te genialne kompozycje. Zadziwiająco dobrze brzmią na akordeonach preludia i walce.

Czy Motion Trio wykonujące muzykę Chopina może być wizytówką polskiej kultury na świecie?

Tak, ale gramy także dzieła innych kompozytorów, m.in. Krzysztofa Pendereckiego, Wojciecha Kilara czy Henryka M. Góreckiego. Utwory naszych największych twórców wykonywane na akordeonie nabierają nowych znaczeń. Nikt do tej pory nie prezentował ich na tym instrumencie. Z pokorą i szacunkiem promujemy klasyków muzyki polskiej. Nie chcę jednak, żeby mój zespół był kojarzony tylko z muzyką poważną i Chopinem. Nie jesteśmy filharmonią.

Ale zagracie jego utwory na występie inaugurującym koncerty w Łazienkach?

Tak. Chcemy najlepiej, jak umiemy, uczcić 200. rocznicę urodzin kompozytora. Jej obchody mają rangę międzynarodową. Nie dążymy jednak do zdobycia sławy na fali roku Chopinowskiego. Pragniemy odkryć uniwersalne treści jego dzieł. Ta wspaniała muzyka jest rozumiana i podziwiana na całym świecie. Kilka utworów Chopina zagramy także w Szanghaju na Expo 2010, gdzie jedziemy po koncercie w Warszawie. Motion Trio zajmuje się jednak przede wszystkim rozszerzaniem repertuaru muzycznego na akordeon. Jest on częścią historii muzyki, spychaną często na margines.

Żałuje pan, że Chopin nie stworzył nic na akordeon?

Gdyby żył współcześnie, na pewno by to zrobił. W jego czasach istniały jedynie prototypy tego instrumentu. Myślę, że zachwyciłby się jego siłą na koncertach. Potrafimy porwać widownię w Warszawie, w Nowym Jorku, Montrealu czy Londynie. Akordeon daje mi wolność i swobodę tworzenia. Jestem przeciwny klasyfikowaniu nas do muzyki alternatywnej tylko dlatego, że gramy na rzadko używanym instrumencie. Nie chcemy robić rewolucji, tylko precyzyjnie i skrupulatnie wykonywać naszą pracę.

Czy modyfikuje pan dzieła Chopina?

Staram się jak najmniej ingerować w utwory – mam za dużo szacunku dla wybitnych twórców, żeby coś nonszalancko wyciąć lub dodać. Motion Trio nie dokonuje przełomowych interpretacji – Chopin nie wymaga muzycznych cudów. Trzeba się w niego wsłuchać. Być szczerym, nie udawać. Musimy uczyć się pokory wobec wielkich, szczególnie w dzisiejszym świecie deficytu autorytetów. Nie lubię, jak młodzi kompozytorzy rzucają wyzwania Mozartowi czy Bachowi. Bokser wagi piórkowej nie będzie walczył z zawodnikiem kilkadziesiąt kilogramów cięższym. Zostałby znokautowany. Początkujący artyści także często przegrywają w konfrontacji z geniuszami.

Graliście m.in. z Bobby McFerrinem czy Tomaszem Stańką. A jak układała się współpraca z Michaelem Nymanem, z którym wystąpicie w Łazienkach?

Świetnie. Zachwycałem się jego muzyką, oglądając filmy Petera Greenawaya, do których stworzył ścieżkę dźwiękową. Jego koncepcja muzycznego minimalizmu odpowiada mojemu pomysłowi na granie. Podobnie myślimy o sztuce. Nie mogłem uwierzyć, że nasza współpraca doszła do skutku. Nyman jest kompozytorem światowego formatu. Dwa lata temu został odznaczony przez brytyjską królową. A niedawno zaaranżowałem jego utwory na akordeon i nagraliśmy wspólnie płytę. Jego wytwórnia dystrybuuje album na całym świecie. Pomaga spopularyzować muzykę Motion Trio. Mam nadzieję, że także w Polsce staniemy się bardziej rozpoznawalni.

Życie Warszawy

18.05.2010

Instytut sztuki
projekt: Joanna Styrylska, wykonanie: maszyna.pl