|
<< WcześniejszePóźniejsze >> Marzenia się spełniają 04.09.2007 Autor: Motion Team Tłumaczenie: Motion Team
- mówi JANUSZ WOJTAROWICZ, lider Motion Trio, przed jutrzejszym koncertem galowym XI Międzynarodowego Konkursu Współczesnej Muzyki Kameralnej i zaplanowanym występem w Carnegie Hall
 | | fot. Arch. |
- Rozmawiamy 8 sierpnia, bo akurat wpadłeś na półtora dnia do Krakowa, tym razem skąd?
- Znad polskiego morza, z krótkotrwałego wypoczynku.
- Za moment znów Motion Trio wyrusza w świat.
- Najpierw w Polskę - do Krotoszyna, na duży festiwal folkowy dla wielu tysięcy ludzi, potem - Norymberga, następnie ogromny Sziged Festival w Budapeszcie, gdzie wystąpią i muzycy rockowi, w tym legendarny zespół Locomotiv GT, ale i kapele metalowe, i Cesaria Evora, i Pink, i Sinéad O'Connor - w sumie wielodniowa impreza dla około 100 tysięcy osób. Potem wracamy do kraju, do Polkowic na festiwal organowy, i wylatujemy do Estonii, gdzie będziemy grać muzykę współczesną, a stamtąd udajemy się do Szwecji na festiwal w Malmö.
- To pokazuje, jak różnorodną muzykę gracie, dla odmiennej publiczności.
- Nawet trzy rodzaje kostiumów bierzemy w drogę; inny na koncerty klasyczne, inny na rockowe, inny na imprezy w ramach - ogólnie mówiąc - world music.
- W którym kostiumie czujesz się najlepiej?
- Powiem tak: nie lubię grać pod rząd koncertów takich samych, a dzięki różnorodnemu repertuarowi i sami mamy większą frajdę, i docieramy do wielu kręgów słuchaczy - raz są to bywalcy festiwali z muzyką techno, kiedy indziej jazzfani, to z kolei odbiorcy muzyki współczesnej. Tym samym unikamy zaszufladkowania i pokazujemy, że akordeon to instrument niezwykle wszechstronny o ogromnych możliwościach brzmieniowych. Poruszanie się w takim muzycznym tyglu sprawia też, że do sal filharmonicznych przychodzi za nami młodzież. Przyciągnięta na przykład naszym "Game over", odkryje może i urodę nieznanej sobie "Orawy" Kilara. Nie umiem zatem opowiedzieć się za jednym kostiumem.
- W tym najbardziej wizytowym wystąpicie 1 września jako gość specjalny koncertu galowego XI Międzynarodowego Konkursu Współczesnej Muzyki Kameralnej. Przed siedmiu laty otrzymaliście w tym konkursie Grand Prix; to od tej nagrody zaczęła się kariera Motion Trio?
- Na pewno nabrała bardziej profesjonalnego wymiaru. Wcześniej na rynku muzycznym funkcjonowaliśmy dość przypadkowo, bo byliśmy mało znani. Ta nagroda sprawiła, że zaczęliśmy być zapraszani na festiwale, że zostaliśmy dostrzeżeni zwłaszcza w kręgach muzyki poważnej, którą darzymy wielką estymą.
- A inne znaczące fakty z minionych 7 lat Motion Trio?
- Wiele ich było... Przede wszystkim w następstwie nagrody Instytut Sztuki postarał się, poprzez resort kultury, o nowe instrumenty, dzięki czemu od 2004 roku gramy na akordeonach firmy Pigini. One pozwoliły nam stawać u boku takich artystów jak Bobby McFerrin, z którym wystąpiliśmy na festiwalach w Warszawie i Montrealu... Ważne były spotkania z mistrzem (bo tak zawsze będę nazywał tego muzyka), czyli z Joe Zawinulem. Traktuję go jako patrona duchowego, wielokrotne rozmowy z nim - o naszej muzyce i muzyce w ogóle, o pokorze w podejściu do niej, o szacunku do innych zespołów - dały mi niezwykle dużo. Nie bez znaczenia było i to, że pozwolił nam we wrześniu 2004 roku grać przez pięć wieczorów w swym wiedeńskim klubie Birdland. Cenne było też spotkanie ponad rok temu z Krzesimirem Dębskim, który zaaranżował nasz program na trzy akordeony i wielką orkiestrę...
- Wasz koncert w Poczdamie z Deutsches Filmorchester Babelsberg wywołał 15-minutową owację na stojąco. We wrześniu przedstawicie ten program - także z wielką orkiestrą symfoniczną - w Brazylii, w Rio de Janeiro...
- ...i to na słynnej plaży Copacabana, gdzie grali rok temu Rolling Stonesi. Acz nie mam złudzeń, my tak wielkiej publiczności mieć nie będziemy.
- Jaką mieliście najliczniejszą?
- Bodaj pięć lat temu na Służewcu, była to impreza TVN dla 70 tysięcy ludzi, którzy nas wygwizdali. Tłumaczono nam, że był to skutek złego dźwięku, ale to pewnie nasza muzyka im nie odpowiadała, bo po nas Wiśniewski miał wielką owację. Cóż, nie sprawdziliśmy się jako suport Ich Troje. Za to na paru zagranicznych festiwalach, choćby Montreal Jazz Festiwal czy Paleo Festiwal, gdzie była parutysięczna widownia, było już znacznie lepiej.
- 13 stycznia zagracie w Carnegie Hall; pamiętam, jak siedem lat temu prezentowałeś mi to jako marzenie.
- Cóż, widać, marzenia się spełniają, gdy się w coś bardzo wierzy. Mamy paru duchowych mistrzów, którzy mówią, że jak wysyłasz taką informację do góry, to ona gdzieś wysoko się zakorzenia i jakaś niewidzialna nitka cię w to miejsce prowadzi. To, że tam zagramy, to był wielki splot zbiegów okoliczności - chyba faktycznie jakaś wyższa siła nas prowadzi, bo dużo szczęścia mamy ostatnio.
- Dodałeś także wtedy: "Ale na to daję sobie 10 lat...". Zdarzyło się po siedmiu.
- Od dawna kocham siódemkę i przywiązuję do niej magiczne znaczenie. Pamiętam też, że się wręcz przestraszyłem nazwy Carnegie Hall i dodałem: "albo innej prestiżowej sali". Bo jednym z naszych celów było wypromowanie akordeonu w świecie, odarcie go ze skojarzeń z pogardliwymi określeniami "zmarszcz", "świnia", "kaloryfer", wykazanie niesamowitej gamy jego brzmieniowych możliwości i zastosowania w każdej dziedzinie muzyki.
- Tak więc zagracie w Carnegie Hall - co?
- Muzykę Pendereckiego, Góreckiego, Kilara oraz własne kawałki, jak je nazywam, choć może napisz elegancko: utwory. Koncert chcemy poświęcić naszemu guru akordeonowemu, który zmarł w wieku czterdziestu paru lat - Andrzejowi Krzanowskiemu, stypendyście Witolda Lutosławskiego, studentowi Henryka Mikołaja Góreckiego. Niestety, wczesna śmierć przerwała karierę kompozytora. Dedykując mu koncert, chcemy podkreślić fakt, że renesans tego instrumentu zaczął się wiele lat temu w Polsce.
- Kompozycje Pendereckiego, Góreckiego, Kilara wykonacie 1 września w Filharmonii Krakowskiej podczas koncertu galowego.
- Będzie to przedpremierowa prezentacja tego, co wykonamy w Nowym Jorku, acz będzie to program trochę odmienny. Zagramy "De profundis" Pendereckiego, już prezentowane w maju w Los Angeles, "Orawę" Kilara, graną od dawna, a także "Trzy utwory w dawnym stylu" Góreckiego - grane przez trzy akordeony wręcz lepiej brzmią niż w wykonaniu orkiestry smyczkowej.
- Przed laty było marzenie o Carnegie Hall, a teraz...
- ...już nie myślimy o konkretnej sali, a o docieraniu z muzyką do ludzi mądrych, inteligentnych, wrażliwych. I dalszym promowaniu akordeonu i muzyki polskiej. Jeśli to się będzie udawać, będziemy ogromnie szczęśliwi.
- To jakie masz marzenie?
- Najbliższym jest to, bo teraz nasze marzenia już nie sięgają siedmiu lat, by płyta z naszymi kompozycjami, która ukaże się w październiku, spodobała się słuchaczom.
- Będzie dostępna, to nowość w waszym przypadku, w empikach... Do tej pory płyty Motion Trio łatwiej było dostać poza Polską - że wymienię "Pictures From The Street" i "Play-Station", wydane nakładem niemieckiej Asphalt Tango i brytyjskiej Harmonia Mundi, a kolportowane w blisko 30 krajach świata. Znani także jesteście bardziej poza swym krajem.
- Nie my jedyni, jak wiesz. I teraz będziemy chcieli to zmienić.
- 26 października w krakowskim kinie "Kijów" będziecie promować tę nową płytę - "Metropolis", która tego dnia pojawi się w empikach.
- Trzy dni wcześniej - przy okazji koncertu w Fabryce Trzciny - będzie miała premierę w Warszawie. Będą to zarazem koncerty, którymi chcemy uczcić nasze 10-letnie istnienie.
- Czy po tej dekadzie - już z pozycji kogoś, kto ma swą pozycję w świecie muzyki, kto prowadził kursy mistrzowskie w uczelniach amerykańskich, kto wystąpił na wielu znaczących festiwalach, kto grał w 28 krajach - patrzysz spokojnie na przyszłość Motion Tria?
- Na pewno po latach pracy, mając takich mentorów, będąc otoczeni ludźmi, którzy nam pomagają, jak Zosia Beklen, która parę lat temu wyłożyła prywatne pieniądze, by ukazała się nasza płyta "Live in Vienna", patrzymy w przyszłość spokojniej. I jeszcze bardziej konsekwentnie chcemy robić swoje. Oczywiście, jest w nas radość z tego, co osiągnęliśmy, ale i znam miarę naszej niedoskonałości, to niezbędny impuls do dalszej pracy. Nie chcę również być nadzwyczaj skromny, nie ma potrzeby ani powodu, choć słuchając czy to nagrań McFerrina, czy koncertów, które nagrywa Zimerman, czy muzyki Szostakowicza widzę, jakim jestem ludkiem... I taką postawę zalecam wszystkim, którzy zastanawiają się nad własną sławą...
Rozmawiał:
WACŁAW KRUPIŃSKI
<< WcześniejszePóźniejsze >>
|
Motion Trio w Lublinie "Muzyka jest lekarstwem" 14.07.2008 Trzech akordeonistów... ale bez paniki! Prosimy nie opuszczać miejsc! Ci klasycznie wykształceni dżentelmeni nie grają podwórkowych szlagierów, tylko fuzję world music, popu, elektroniki i jazzu...
>>więcej
"Quebec City Summer Festival" 13.07.2008 Zobacz galerię zdjęć z koncertu
Motion Trio - Live in Cairo 19.05.2008 W dniach 12-15 maja br. stolica Egiptu rozbrzmiewała niecodziennymi dźwiękami akordeonów... >>więcej
Quebec Summer Festival 04.04.2008 Trzy koncerty MT (m.innymi na ceremonii otwarcia festiwalu) podkreślą siłę akordeonu w Kanadzie !!! Pośród wykonawców także: Charles Aznavour, Yes, Linkin Park.
MT na Nowej Kaledonii 19.03.2008 W dniach 1-8 maja MT wystąpi w Malanezji (zachodnia część Pacyfiku) na wyspie Nowa Kaledonia, w "Centre Culturel Tjibaou"
MT w Carnegie Hall - 13.01.2008 22.01.2008 Wieczor zakończyly dwie owacje na stojaco. Koncert w Nowym Jorku już za nami. Dziękujemy p. Januszowi Sporkowi - /Music Education Center/ za wspaniała organizację i wszystkim tym, którzy wspomagali nas swoją energią - MT Team
Koncert zorganizowany przy pomocy "Akordeonus Records".
Dwie owacje na stojaco konczyly niedzielny koncert Motion Trio 16.01.2008 Stremowani weszli w niedzielny wieczor, o godz. 19.30 tamtejszego czasu, na scene slynnej Carnegie Hall muzycy krakowskiego akordeonowego Motion Tria, po czym dali dwugodzinny koncert prezentujac muzyke Pendereckiego, Goreckiego, Kilara oraz wlasna. Wieczor konczyly dwie owacje na stojaco, jakimi dziekowalo muzykom ponad 600 sluchaczy. >>więcej
MT ponownie u mistrza Krzysztofa Pendereckiego. 03.01.2008 3.I.2008 Motion Trio ponownie gościło u Krzysztofa Pendereckiego. Celem spotkania była prezentacja utworu "Ciaccona" in memoria Giovanni Paolo II w wersji na trzy akordeony, przed premierowym wykonaniem w Carnegie Hall 13.I.2008
Motion Trio z muzyką Pendereckiego, Góreckiego, Kilara w Carnegie Hall. 04.12.2007 Koncert w jednej z najsłynniejszych sal koncertowych świata Motion Trio oficjalnie zadedykowało pamięci Andrzeja Krzanowskiego - największego polskiego akordeonisty-kompozytora. >>więcej
Koncert dla kilku milionow 20.11.2007 Motion Trio i WDR Rundfunkorchester >>więcej
Sponsorzy instrumentów Pigini
|